[sekundę...] 
feed

 

sobota w pracy:(

[11.12.10/11:23]
no średnio fajnie - zwłaszcza, że rano dopadł mnie cemenciak i nie mogłam wykonać żadnego ruchu - od podniesienia powieki przez odkrycie kołdry po uczesanie włosów... ciężko było, ale się w końcu udało i siedzę totalnie zamknięta, schowana za komputerem od trzech godzin i marzę, żeby  nikt mnie nie zauważył:) hihihihi - na razie prawie się udało;)

...a moi znajomi -ostatnio zestarzali, małżeńscy, rozmnażający się i siedzący wiecznie w domu - wyszli wczoraj do miasta, zbiorowo się upili i dzwonili po nocy, żebyśmy przyszli, bo oni dzisiaj nie musieli wstać przed siódmą;) M już dawno chrapał i nie dawał oznak przytomności - a najśmieszniejsze, że jak odebrałam w końcu o 12 telefon od męża przyjaciółki i po cichu z łazienki mówiłam mu, że M śpi, a ja już też prawie, bo czytam książkę w pidżamie, to wydawało mi się, że z moją połówką nie ma kontaktu, a dzisiaj rano zarzucił mi, że przecież on wcale nie spał i co to za głupoty opowiadałam;) hahahaha czy oni zawsze muszą się zachowywać jak czteroletni chłopcy, którzy chcą zrobić wrażenie na kolegach??;))

Dzisiaj M mnie odwiózł do pracy i też pojechał pracować - wprawdzie mój samochód po licznych naprawach jeździ jak burza i pachnie nowością, ale jego dla odmiany stacjonuje w warsztacie, gdzie mechanicy wykonują kosztowne naprawy jakiejś "kołyski" - cokolwiek to jest - nie mam pojęcia, ale drogie;)))

To życie monotonne jest strasznie - czas leci jak szatan, znowu święta... 
Dotarło do mnie, że ludzie, nawet ci - wydawałoby się najbliżsi - są tak inni od tych dobrze mi znanych z czasów nieświadomego dzieciństwa... pewnie jako dziecko nie wszystko do końca widziałam, a teraz niestety opadły zasłony i widze ich w całej okazałości - musiałam dobić prawie do trzydziestki, żeby to zrozumieć... ten rok był dla mnie zdecydowanie rokiem przebudzeń... 

nie jestem z tego powodu smutna, tylko czuję się mniej zakotwiczona... z jednej strony mam mniej strachu, a z drugiej jeszcze więcej, bo pewniki, które zawsze miały pozostać pewnikami, nie zostaną niezmienne i nigdy już nie będę mogła patrzec na nie z taką samą bezkrytycznością... pewne punkty odniesienia zmieniły miejsce na mapie... tak trudno wyrazic to co czuję w związku z tym 2010;))

komentarze [2]

jednak się starzeję:) niedługo broda po pas:)

[03.12.10/11:34]
...tak sobie weszłam na bloga sprzed lat i czytam sama siebie i już nawet nie pamiętałam jakie rzeczy mnie wtedy interesowały, co mnie bolało i martwiło:) a fajnie poczytać;) faaaajnie tez stwierdzić, że to jestem dalej ja, chociaż na pewne rzeczy się uodporniłam, a na pewne nie:)

...wokół straszna zima, właśnie znowu zaczęło padać i wielki płaty opadają bezgłośnie za oknem - wszystko pięknie gdyby nie fakt, że trzeba przejechac całe miasto z pracy do domu, a samochód u mechanika, bo odmówił współpracy;)

grudzień zawsze mnie skłania do refleksji i rozważań o przemijaniu, o tym co się wydarzyło w minionym roku... ciekawe jakie będą te święta i jaki będzie następny rok... dni biegną tak szybko, że nie ma czasu posiedzieć i popatrzeć za siebie:) to z jednej strony dobrze, bo nie ma kiedy narzekać, a przecież malkontenctwo to cecha narodowa i chyba każdemu z nas ją wszczepiają przy porodzie;) ale z drugiej strony - dopiero dzisiaj czuję na barkach ciężar ostatnich miesięcy i na chwilę z wysiłkiem udało mi się zatrzymać karuzelę;)

patrząc na siebie sprzed tego czasu widzę, że na szczęście trochę się uspokoiłam!!! no tego chciałam i to chyba dobrze:) zawodowo nie jest najgorzej, wracam do domu, do którego chcę wracać i rano budzę się względnie uśmiechnięta (no chyba, że mam ZNP i mnie wszystko wkurza:D)

komentarze [0]

poślubne remanenty

[25.08.09/16:18]
tegoroczny wysyp ślubów, wieczorów panieńskich i zaręczyn wśród moich znajomych przybrał rozmiary tsunami i tak jedni za drugimi podążają grzecznie w takt marsza weselnego w stronę wspólnej przyszłości i - jak niektórzy twierdzą - imprezy rozwodowej (nota bene podobno są lepsze niż imprezy ślubne:)
w ten weekend miałam przedostatnie w tym secie wesele i było bardzo fajnie, chociaż prało żabami i było strasznie zimno, a impreza odbywała się w dwóch namiotach (hahaha:) Trzeba było wielkiej ilości napojów wyskokowych, aby wytrzymać w letnio wyjściowej garderobie i odkrytych butach - co mi się świetnie udało (wytrzymanie i wypicie wszystkiego:) trochę gorsza była niedziela:D

w każdym razie mam przemyślenia związane ze ślubami - wiele przemyśleń... i co gorsza - kompletnie nie miałabym na coś takiego ochoty - jest fajnie być tam jako gość - oglądać młodych zakochanych, rodziców, wzruszone babcie i ciotki... ale kurcze - czy reszta świata też ma takie wrażenie, że do tego nie pasuje? że to jakiś zarezerwowany rewir, do którego mają wstęp tylko zaangażowani i że to jak zadomowienie się na marsie? chyba się do tego po prostu dojrzewa, a ja jeszcze nie dojrzałam i wszystko mnie lekko zaskakuje...

najgorsze, że w ten weekend żeni się mój były ukochany, który zawsze był dobrym kumplem i mam strasznie dziwne, mieszane uczucia, bo jak on do tego dojrzał? co się stało w trakcie tych trzech lat gdy nie jesteśmy już razem, że on nagle do tego dojrzał i jest gotowy podejmować decyzje na całe życie... może to lepiej, że nie będę tego oglądać na własne oczy, bo chyba bym się czuła beznadziejnie:)

chyba znp powoduje, że czuję się dzisiaj jak opasła ryba wyrzucona na brzeg i do tego jestem wiecznie głodna i CHCĘ URLOPU:) muszę wejść na bro na kilka godzin i poczytać co u wszystkich, bo mam taki młynek, że nie wiem co się dzieje:(


komentarze [3]

miszmasz:)

[19.08.09/12:30]
...chciałam, no to mam:)
zażyczyłam sobie przemeblowanie mojej przestrzeni życiowej i teraz jest już przemeblowana, co spowodowało niesamowity bałagan i dantejskie sceny - mam milion papierów, książek i pierdół, które nie wiadomo skąd się wzięły i mnie atakują - leżą na kupach bezładnych i proszą o uwagę i zajęcie się nimi:)
a tu lipton i chodzę wśród tego jak niezdecydowana safanduła i nie wiem co robić, gdzie to układać i co wyrzucić - postanowiłam być bezwzględna, ale jakoś nie umiem:) i tak się z tym babram, a przy okazji chodzę do pracy i mam milion rzeczy do zrobienia:)
ale tak na marginesie - jest straszny bałagan i wszystko się piętrzy, ale przestrzennie jest duuuużo lepiej - mam większy "pokój dzienny" i zyskałam "część jadalną":) hurra:) jeszcze tylko trzeba skombinować stół i krzesła...
w każdym razie - lecę dalej na front:)

komentarze [3]

weekend wyjazdowy

[03.08.09/10:04]
dziwne przemyślenia człowieka dopadają, gdy jedzie odwiedzić stare śmieci, zamknięty rozdział życia, który kiedyś przez dwa lata był jego teraźniejszością i centrum wszechświata... właśnie poczyniłam taką podróż odwiedzając znajomych... miasto w którym wtedy mieszkałam to nadal taka sama dziura z ładnymi okolicami - kiedyś budziłam się tam i zasypiałam co dnia, chodziłam na zakupy, pracowałam, spacerowałam i kochałam... :) to co nas w życiu spotyka jest czasami naprawdę niezbadane - jak pokręcona ścieżka, która zmierza w tajemniczym kierunku... i czasami się zastanawiam, czy to kierunek jest ważny, czy może sama wędrówka:) bo każde doświadczenie coś nam daje - i chyba tak na gorąca trudno określić co - dopiero z perspektywy czasu widać efekty:)
moi przyjaciele dalej tam mieszkają - żyją, kochają, mają dzieci, planują śluby i przeprowadzki, a ja funkcjonuję już zupełnie inaczej - wróciłam do bardziej żywotnego trybu - spotykam więcej ludzi i do mózgownicy dobija się fakt, że chyba jestem zadowolona z obrotu spraw:) czasami warto się cofnąć o krok, aby stwierdzić, że teraz nie jest najgorszym momentem:)

komentarze [4]

Archiwum

jednak się starzeję:) niedługo broda po pas:) [03.12.10/11:34] komentarze [0]
poślubne remanenty [25.08.09/16:18] komentarze [3]
miszmasz:) [19.08.09/12:30] komentarze [3]
weekend wyjazdowy [03.08.09/10:04] komentarze [4]
no to jestem - czarna owca:) [29.07.09/11:11] komentarze [12]
święta, święta i już prawie po... [13.04.09/11:17] komentarze [7]
fakt uczczony [04.04.09/01:55] komentarze [2]
wnioski [03.04.09/00:55] komentarze [14]
udało się:) [01.04.09/22:36] komentarze [8]
po weekendzie... [30.03.09/10:44] komentarze [7]
wiosna przyszła wczoraj [29.03.09/14:11] komentarze [3]
jak tu nie narzekać? [27.03.09/16:00] komentarze [7]
babski wieczór [25.03.09/00:01] komentarze [8]
lejeeeeeeeeeeeeee i lipa [23.03.09/16:32] komentarze [8]
poznałam Go:) [22.03.09/23:27] komentarze [9]
leniwe przedpołudnie [18.03.09/10:58] komentarze [8]
tak się to wszystko skumulowało, że [12.03.09/23:34] komentarze [10]
jestem tak zmęczona [10.03.09/22:41] komentarze [7]
ja naprawdę ich nie rozumiem... [06.03.09/01:21] komentarze [15]
mam lenia:) [05.03.09/12:23] komentarze [8]
przebłyski słońca:) [28.02.09/11:59] komentarze [10]
Sklepy, sklepy - kilka refleksji... [24.02.09/20:29] komentarze [7]
pożegnania... [22.02.09/21:37] komentarze [12]
dzisiaj ciężki dzień... [20.02.09/09:50] komentarze [10]
szaro... [18.02.09/11:55] komentarze [9]
prawie jak z zaświatów... [16.02.09/10:35] komentarze [17]
tak bym chciała.. [29.01.09/00:21] komentarze [9]
rany julek... [23.01.09/01:09] komentarze [6]
łikend w biegu z pieprzem się zapowiada:D [16.01.09/13:18] komentarze [5]
dnionoc kontynuacja... [14.01.09/11:17] komentarze [15]
ziiiimno:) [08.01.09/22:02] komentarze [9]
powrót z niebytu... [05.01.09/12:06] komentarze [9]
dezorganizacja... [23.12.08/11:26] komentarze [4]
pierniczki, pierniczki, więcej pierniczków... [20.12.08/22:55] komentarze [7]
śnieżek z deszczem [19.12.08/08:56] komentarze [8]
maaaam :D [18.12.08/10:17] komentarze [5]
byle do świąt:) [17.12.08/11:22] komentarze [11]
to się nazywa nie mieć szczęścia... [15.12.08/14:17] komentarze [14]
jak dobrze, że już piątek... [12.12.08/12:19] komentarze [11]
zimno i samotnie:( [09.12.08/12:55] komentarze [8]
po co komu poniedziałki? [08.12.08/15:20] komentarze [7]
niby nic... [04.12.08/10:06] komentarze [10]
Kubek dotarł na wyspy:) [02.12.08/16:13] komentarze [5]
lekko poandrzejkowa... [30.11.08/03:31] komentarze [13]
stałość zmienności... [28.11.08/10:36] komentarze [5]
tarcza antyrakietowa [27.11.08/20:02] komentarze [11]
kubki:) [26.11.08/15:36] komentarze [4]
jejku, jejku!!! [25.11.08/14:55] komentarze [11]
zimowość powszechna:) [24.11.08/13:55] komentarze [16]
wiadomo już... [22.11.08/09:58] komentarze [5]
w życiu to nic nigdy nie wiadomo [20.11.08/14:23] komentarze [13]
króliczek duracella:) [17.11.08/21:13] komentarze [11]
Sobotni looz [15.11.08/13:53] komentarze [4]
Zablokowana... [13.11.08/08:50] komentarze [14]
Londyn:) [05.11.08/16:05] komentarze [9]
napisałam :( [04.11.08/15:54] komentarze [14]
wróciłam... [03.11.08/22:42] komentarze [10]
spieszę donieść... [28.10.08/11:02] komentarze [10]
nie wiem co się stauoooo z łikendem... [27.10.08/10:36] komentarze [9]
no jakaś karuzela!! [24.10.08/10:30] komentarze [12]
a dzisiejszy dzień jest z guuuumy [22.10.08/16:46] komentarze [10]
no cóż soap opery ciąg dalszy [21.10.08/10:49] komentarze [27]
miałam totalnie zakręcony weekend [20.10.08/12:10] komentarze [19]
wczoraj oglądnęłam coś strasznego i muszę o tym... [17.10.08/14:17] komentarze [18]
jak to z pracą bywało... [16.10.08/11:26] komentarze [12]
boże... co za dzień [14.10.08/14:34] komentarze [15]
marzy mi się drugi weekend... [13.10.08/12:02] komentarze [8]
tytułu nie będzie [09.10.08/22:32] komentarze [11]
Mała - nie załamuj się... [07.10.08/23:51] komentarze [6]
awaria na maksa... [05.10.08/15:27] komentarze [19]
po prostu kupiłam dzisiaj bilet:) [03.10.08/20:14] komentarze [18]
mam ochotę na skrzywdzenie kogoś baaaaaaaaardzo dotkliwie!!!! [30.09.08/15:22] komentarze [11]
poniedziałki... [29.09.08/10:06] komentarze [2]
plener rozkminiający zakończony! [27.09.08/14:42] komentarze [4]
jestem:) [26.09.08/11:13] komentarze [0]
no i znowu blond inteligencja rulezzzzz [25.09.08/22:36] komentarze [3]
bardzo zmęczona... [24.09.08/23:26] komentarze [4]
ło matko... [23.09.08/10:48] komentarze [8]
znowu poniedziałek [22.09.08/11:00] komentarze [4]
nie taki diabeł straszny... [21.09.08/17:38] komentarze [2]
Rano a tak ciemno... [20.09.08/10:13] komentarze [9]
coś o mnie...:) [18.09.08/19:16] komentarze [7]
hahaha [18.09.08/18:23] komentarze [3]
No to zaczynam:) hihihihi ale fajnie:D [18.09.08/12:50] komentarze [17]